Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
admin

Recenzja Wielka Szóstka

Polecane posty

cały film Wielka Szóstka

Nadchodzą święta i w ten sposób mamy nowy film animowany Disneya pod angielskim tytułem „Big Hero 6″. Jest to zresztą adaptacja komiksu. Mimo wielu pozytywnych ocen postanowiłem napisać nieco gorszych rzeczy o tej produkcji. Nie będę „Wielkiej Szóstki” mieszać z błotem, aczkolwiek nie wydaje mi się, żeby było to coś nader wartego uwagi. Film klimatem przypomina mi trochę „Zamieć” Neala Stephensona. Też mamy tu dzieciaka, który, patrząc na jego umiejętności, już na starcie jest superbohaterem. Dla mnie to już było.  Od razu zaznaczę – tak, będę się czepiał fabuły.

Produkcja rozpoczyna się przedstawieniem głównego bohatera, który ma dźwięczne imię Hiro. Jednym z jego zajęć jest jeżdżenie na walki botów. (coś jak nielegalne wyścigi aut) W ten sposób zdobywa pieniądze. Zbudowanie dobrego robota to sztuka, ale chłopak zna się na rzeczy. W ten wątek wplata się kwestia studiów. Z tych czy innych powodów, Hiro nie chce się uczyć, chociaż namawia go do tego jego brat. Tadashi pewnego dnia pokazuje mu laboratorium, w którym pracuje. Te okoliczności sprawią, że nasz bohater postanowi wybrać się do College’u.

Początek był dla mnie bardzo obiecujący, chociaż odrobinę naciągnięty. Młody Hamada jest typem buntownika, jednak jego brat Tadashi dość szybko przekonuje go do nauki. Przekonuje nie tylko jego, ale także i nas. Wyprawa do laboratorium to coś w stylu spotkania się z Q z Jamesa Bonda. Pełno tam przeróżnych wynalazków, jak np. roweru z kołami zawieszonymi na polu siłowym. Na widok tego wszystkiego i po spotkaniu z słynnym profesorem Hiro bezzwłocznie postanawia się wybrać na studia. Rzuca od razu swoje walki robotów – a to tak pięknie się zaczynało…

gdzie oglądać Wielka Szóstka

Walki botów to nie wszystko. Wstęp zachęca nas pochwałą dla nauki. W mojej ocenie zachęcenie nastolatków do poznania fizyki czy innych zagadnień jest rewelacją. Niestety w „Wielkiej Szóstce” jest to wątek marginalny. Liczy się akcja i kolejne żarty, chociaż trzeba przyznać – często udane. Właśnie to sprawia, że nie potrafię lepiej spojrzeć na ten film. Nie ma tu żadnej myśli przewodniej. Mamy do czynienia z „zabawką”, od której nie dowiemy się nic nowego. Wątkiem głównym jest śmierć brata Hiro w pożarze. Postać czarnego charakteru, której oczywiście nie zdradzę, jest dość ciekawa, aczkolwiek nie nazwałbym tego super zaletą. Fabuła nie została zrobiona na tyle dobrze, żeby mnie usatysfakcjonować. Nie ma tu pięknego motywu z „Gdzie jest Nemo?” – miłości ojca do syna, ani głównej myśli z „Wall-e” – o ochronie przyrody. W „Big Hero 6″ brakuje czegoś, ale przeciętny widz i tak tego nie dostrzeże. (narzekanie)

Poza tym wszystkim zobaczyć możemy w filmie wpływ kultury azjatyckiej. Nazewnictwo bohaterów jest stamtąd wzięte. Miasto, w którym toczy się akcja, nazywa się San Fransokyo . Poza tym, jeśli ktoś zna bajki od studia Ghibli, (japońskie studio animacji) to można mieć pewne skojarzenia. W odróżnieniu do tego ostatniego, „Wielka Szóstka” nie jest tak bardzo poruszająca. To naturalnie moja opinia. Nie polecam „Big Hero 6″. Nie jest to film zły, ale to po prostu „czekolada o przeciętnym smaku”, więc sami zdecydujcie, czy macie na coś takiego ochotę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby skomentować

Będziesz mógł dodać komentarz po zalogowaniu się



Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×